29.5.17

Kolorowe podwórko we Wrocławiu

Spędziliśmy ostatnio z M. dwie godziny we Wrocławiu (było to moje miejsce przesiadkowe). Zastanawiałam się co z tym czasem zrobić - po raz kolejny pójść na Rynek czy Ostrów Tumski, oglądać te same co zwykle miejsca? 
Postanowiłam poszukać czegoś innego. Przeszukując Internet trafiłam na informację o pewnym niezwykle oryginalnym podworku na Nadodrzu. Od razu wiedziałam, że wybierzemy się właśnie tam. 
Sprawdzając lokalizację zorientowałam się, że można upiec kilka pieczeni na jednym ogniu i mimo wszystko przejść się ulicą Świdnicką, przez kolorowy wrocławski rynek, zajrzeć do małego ogrodu przy Ossolineum, do Hali Targowej, a potem w kolejnych kilka minut dotrzeć na miejsce, zahaczając po drodze o Wyspę Młyńską.
Nadodrze, jedna z dzielnic Wrocławia, przywitała nas nieco smętnym, szarym klimatem. Piękne, mocno zaniedbane kamienice, opuszczone budynki i niezbyt atrakcyjne, ponure bloki. Skręciliśmy w Roosevelta, znaleźliśmy numer 5a i okazało się, że nie ma żadnej bramy. Byłam zaskoczona, ale ruszyliśmy przed siebie.
Kilkanaście metrów dalej pojawiło się światełko w tunelu - pomazana ściana prowadząca w głąb podwórka. Byłam ciekawa co tam na nas czeka. Wcześniej udało mi się poczytać o historii podwórka. Powstało w sąsiedztwie Ośrodka Kulturalnej Animacji Podwórkowej, a jego wygląd to efekt wspólnej pracy artystów i mieszkańców. 
To nie są murale, raczej opowieści o konkretnych ludziach "opisane" pędzlem na ścianach budynku. Widzimy na nich pojedyncze osoby, ale też całe rodziny. Dzieciaki biegające za piłką, kolorowe zwierzęta i bajkowy, niezwykle barwy świat wyobraźni. Taka stylistyka może się podobać lub nie, ale nie da się przejść obok niej obojętnie. 
Spacerując wzdłuż ściany i robiąc zdjęcia czuliśmy się obserwowani z okien, ale nie tylko. Bacznie przyglądali nam się też panowie popijający coś ze szklanych butelek i mijający nas mieszkańcy. Ciekawa jestem co oni o tym miejscu sądzą, czy są z niego dumni czy wręcz przeciwnie. Jeden z nich nas zaczepił pytając, czy chcemy tu kupić mieszkanie, gdyż niektóre są na sprzedaż. Pan zdecydowanie nie wyglądał na miłośnika tej formy sztuki. 
Powiedział, że nie rozumie czemu ludzie tutaj przychodzą i robią zdjęcia, przecież ściany wyglądają paskudnie. Był niezwykle miłym i uśmiechniętym człowiekiem, w jego głosie nie było złości czy natarczywości, raczej ciekawość. Odpowiedziałam, że jest to miejsce z pewnością osobliwe i w jakiś sposób wyjątkowe. Stąd ludzie i ich obiektywy. 
Te ścienne malowidła o tak zróżnicowanej tematyce, ulokowane gęsto jeden obok drugiego, są oryginalne, to na pewno. Czy są ładne? To już kwestia gustu. Ja mimo wszystko uważam, że każda forma sąsiedzkiej i społecznej aktywności jest fajna. W czasach tysięcy identycznych podwórek, wnętrz mieszkań i zawartości szaf, każdy przejaw inności czy własnej inicjatywy odbieram pozytywnie. Jeśli mieszkańcy mieli dość bylejakości i potrzebowali farb, aby pokolorować swoją rzeczywistość to mogę jedynie pogratulować odwagi i nie śmiem tego oceniać.

10 komentarzy:

  1. Ślicznie, wesoło i kolorowo. Jak w bajce:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie bomba, uwielbiam ścienne malowidła!

    OdpowiedzUsuń
  3. Normalnie nie wierzę! Aż mi wstyd, ale nie wiedziałem o tych malowidłach a mieszkam jakieś 7 km od Nadodrza i często tamtędy przejeżdżam! Oj szybko muszę nadrobić zaległości :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwiedzamy świat a często nie znamy najbliższego otoczenia. Stwierdzam, że pora zwiedzać także pobliskie miasta w których zawsze na coś ciekawego się trafi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lepiej tak niż szaro buro i ponuro. No widzisz ja mieszkam we Wrocławiu i nie wiem o istnieniu tego podwórka:)))
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dziękuje za pomysł następnej wycieczki po Wrocławiu. We Wrocławiu będzie nawet nie wiem który już razy po odwiedzamy go kilka razy w roku ale tutaj jeszcze nie byliśmy. Dla dzieci to na pewno będzie nie lada atrakcja.

    OdpowiedzUsuń
  7. No, muszę przyznać, że wygląda to naprawdę bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Malowidła na ścianie wyglądają jak prawdziwe :) Taki sposób opowiadania za pomocą malowideł jest bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  9. rybki i koty wyróżniającymi się motywami - ciekawe dlaczegóż?

    OdpowiedzUsuń
  10. nie moj klimat, ale zawsze z szacunkiem podchodze do takiego oddolnego upiekszania przstrzeni. mam niedaleko swojego bloku taki przykład, gdzie mieszkancy zrobili altankę, ogródeczek, pomalowali dyktę farba tablicową i ok, wyglada to przasnie, ale mnie to wzrusza :)

    OdpowiedzUsuń

TOP